Dzisiaj w otchłaniach internetu natknęłam się na zdjęcia kobiety, która w wieku 42 lat zdecydowała się na trwające dwa miesiące zabiegi, w wyniku których 'odmłodniała' o 10 lat.
Nie wiem, czy nie był to czasem wynik jakiegoś telewizyjnego show, czy też pani ta zdecydowała się na to sama, w każdym razie proces był żmudny i podejrzewam że dość bolesny. Uwaga - samo patrzenie na zdjęcie może trochę zaboleć:
Przed, tuż po i efekt końcowy:
Nie raz mówiłam, że sama też kiedyś zdecyduję się na wstrzyknięcie toksyny w zmarszczkę na czole i cały czas się nad tym zastanawiam. Co prawda tu tych zastrzyków i zabiegów było więcej - na zdjęciu 'tuż po' widać jak bardzo wymęczona i zaczerwieniona jest twarz. No ale efekt końcowy, zwłaszcza z makijażem i stylizacją jest naprawdę ładny i (co najważniejsze) subtelny:
Gdybyście miały taką okazję to zdecydowałybyście się na np. botoks? Czy jest to dla Was raczej działka celebrytów i gwiazd?







