Zdjęcia oraz opisy na tej stronie są mojego autorstwa - nie pozwalam na kopiowanie, przetwarzanie czy ponowne udostępnianie ich bez mojej wiedzy i zgody.

Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eyelinery. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eyelinery. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 czerwca 2013

Lovely - Glossy eyeliner


'Ultraczarny eye liner o wysokim połysku'. Ultraczarny? Połysk? Biorę!

Użyłam go już ładnych parę razy i... niestety, jestem rozczarowana.

Zacznijmy od opakowania - jest wg mnie strasznie nieporęczne. Przy malowaniu lubię buteleczkę postawić, a w tym przypadku jest to dość trudne. A jak się nie uda, to opakowanie turla mi się po toaletce niezmiernie mnie wkurzając.

Pędzelek niby w porządku, ale troszkę za sztywny - zwłaszcza przy tej konsystencji. Sam tusz do kresek jest dość gęsty i lepki i przy malowaniu trzeba uważać, bo łatwo robią się prześwity. Na dodatek, kiedy próbuję poprawić kreskę, sztywny pędzelek lepi się do poprzedniej warstwy (zamiast po niej sunąć) i 'szarpie' powiekę. Nie raz musiałam się namęczyć, żeby linia miała gładkie brzegi.

Jeszcze jedno zastrzeżenie: jeśli przy malowaniu zahaczy się o rzęsy to strasznie je skleja i uniemożliwia ładne  ich pomalowanie. :(



Całkiem podoba mi się lśniące wykończenie, ale sporym minusem jest dla mnie trwałość. Kiedy się nim malowałam, to po całym dniu widać było spore prześwity i przetarcia, już po kilku godzinach nie wygląda idealnie - kruszy się i złazi, zwłaszcza w kącikach oczu.

Kosztuje wprawdzie tylko kilka złotych, ale w tej cenie wolę matowy liner Wibo.




poniedziałek, 22 kwietnia 2013

KIKO - Definition eyeliner


Wspomniałam Wam o nim na facebooku dwa dni temu. Dość późno zważywszy na to, że zakochana w nim jestem już troszeczkę dłużej. ;) Nie wszystkie kosmetyki KIKO mnie zachwycają, ale ten zdecydowanie się zalicza do tych które podbiły moje serce.

Nie jest to żaden odkrywczy kosmetyk, ot - eyeliner w kałamarzu. Co w nim więc takiego nadzwyczajnego?


Po pierwsze: konsystencja.


Ta nie jest wodnista tylko dość gęsta, nawet momentami lekko 'ciągnąca się'. Liner opisany jest na opakowaniu jako lśniący, na szczęście nie chodzi tu o żaden brokat czy shimmer, tylko o wykończenie jakie daje na powiece. Czerń jest intensywna i kryje równo, bez prześwitów.


Po drugie: pędzelek.


Tak jak już wspominałam - dawno nie miałam w ręce tak precyzyjnego pędzelka. Tym można zmalować niewiarygodnie cienkie kreski, a to zazwyczaj nie jest łatwe.


Po trzecie: trwałość.


Przetarcie palcem nie robi na nim wrażenia. Nie rozmazuje się, kreska jest cały dzień ostra i wyraźna. Nie znaczy to jednak, że sprawia problemy przy demakijażu. Pod ciepłą wodą wręcz magicznie znika.



Podsumowując spełnia on wszystkie moje oczekiwania względem kosmetyków tego typu i zdecydowanie wysuwa się na prowadzenie. Wiem, że dostępność KIKO jest mała, ale w razie czego miejcie na niego oko, warto! ;)

niedziela, 2 grudnia 2012

Pierre Rene - Perfect Liner super stay


Linery z linii Perfect Liner Super Stay to stosunkowo nowy produkt marki Pierre Rene. Można je dostać w pięciu wersjach kolorystycznych, ja dzisiaj przybliżę Wam jedną z nich - brąz. :)


Ten kolor wybrałam z jednego prostego powodu - takiego eyelinera o dziwo jeszcze nie mam. Pomyślałam też, że dobrze będzie wyglądał z moimi brązowymi tęczówkami.

Mocno wydłużone opakowanie jest bardzo wygodne - można je bez problemu postawić, a smukła zakrętka z pędzelkiem dobrze leży w dłoni. Myślę, że mogę powiedzieć, że to jeden z najlepiej 'prowadzących się' eyelinerów, bardzo przyjemnie się nim posługuje. Pędzelek jest cieniutki i dość długi i malowanie nim kresek to czysta przyjemność.


Konsystencja i krycie  też na plus, zazwyczaj bez prześwitów i konieczności poprawiania w nieskończoność. Wykończenie matowe, podoba mi się. Teoretycznie jest wodoodporny, ale nie dałabym za to głowy. Trzyma się ładnie na powiece i raczej nie rozmazuje, ale bardzo łatwo go zmyć.

Na koniec mały minus (oczywiście bardzo subiektywny) - kolor eyelinera to brąz nie mlecznej a gorzkiej czekolady, na dodatek ciemnieje po wyschnięciu. Miałam nadzieję, że będzie trochę jaśniejszy, bo na oku wygląda prawie jak jakaś mniej intensywna czerń.





Cena to około 15zł. Czarnego raczej nie kupię, bo lubię ten z Wibo, ale może zieleń? Wygląda nieźle. :)

Miałybyście ochotę na któryś z tych kolorów?

piątek, 26 października 2012

Wibo - LE Glamorous Diva (mascara, cienie, eyelinery)


Zdążyłam się już bliżej poznać z kolekcją Glamorous Diva, która wchodzi/niebawem wejdzie do szaf Wibo w Rossmanach. Dzisiaj pokażę Wam z bliska jej część - rzęsy zostawiłam sobie na razie na jakąś inną okazję. 

Glamorous Diva, jak sama nazwa wskazuje, ma być glam glam glam! Z tego względu wszystko, co się w niej znajduje jest błyszczące/migoczące. Pytanie tylko, czy jest to błysk z wyczuciem i smakiem?

Zacznę od paletki metalicznych cieni, ona zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie.


Cieni w zestawie jest sześć, dołączona jest do nich pacynka. Ich konsystencja jest bardzo przyjemna - są miękkie, plastyczne i przyzwoicie napigmentowane. Póki co używałam ich bez bazy i nie rolowały się, nie osypywały, żadnych nieprzyjemnych niespodzianek.


Swatche bez bazy, jedno pociągnięcie:


I na oku:



Shimmerowe żelowe eyelinery są podobne w konsystencji do tych ze stałej oferty. Szkoda, że nie kryją trochę lepiej, bo kolory mają bardzo ładne.


Dołączony pędzelek jest wygodny, ale trzeba pamiętać o dokładnym czyszczeniu go po każdym użyciu - kiedy schowamy go do opakowania z pozostałościami eyelinera, to zasycha na kamień.


Efekt na oku odbiega od tego, co sobie wyobrażałam. Wygląda to bardziej na kreskę zrobioną kredką niż eyelinerem, granice nie są ostre. Ja dla podbicia efektu zaczęłam je nakładać na zwykły, czarny eyeliner i taki efekt podoba mi się bardziej, ale jest z tym więcej zachodu.


Na koniec czas na mascarę.


W półprzeźroczystym opakowaniu doskonale widać, że jest ona naszpikowana złoto-miedzianym shimmerem:



Szczoteczka jest całkiem fajna - wąska z krótkimi spiralnie skręconymi włoskami. Maluje się nią całkiem nieźle, dobrze wydłuża rzęsy, ale przy tym niestety je skleja. Gdyby odrobinę lepiej rozczesywała, to byłoby świetnie, a tak jest tylko ok - najlepiej jest dodatkowo użyć innej szczoteczki czy grzebyczka dla lepszego rozdzielenia rzęs.




Po pomalowaniu drobinki są prawie niewidoczne, ale światło wyciąga ten błysk. W sumie dobrze - efekt jest nienachalny, ale jest.


Tusz nie jest wodoodporny, zmywa się bardzo łatwo. Przy demakijażu dopiero widać ile drobinek było na rzęsach. ;)


Kolekcja jest ciekawa, chociaż nierówna. Z tej trójki jak już pisałam, najbardziej spodobały mi się cienie. Reszta jest w porządku, ale wymaga dodatkowych kombinacji. 

Jak się Wam podobają kosmetyki z linii Glamorous Diva? Macie na któryś ochotę?


Produkty tu opisane zostały mi udostępnione do recenzji, nie miało to jednak wpływu na moją opinię.

środa, 26 września 2012

Wibo - Eyeliner czarny


Na łamach bloga opisywałam wiele eyelinerów, z samego Wibo wyszło kilka recenzji. Z tej podstawowej serii pokazywałam Wam już wersję stalową i granatową i sama nie wiem, dlaczego czarna do tej pory się tu nie pojawiła.

Nie jest to może nie wiadomo jakie odkrycie, ale najwyższa pora o tym napisać: lubię go! Jest to eyeliner, który towarzyszył mi w pierwszych nieudolnych próbach malowania kresek na oczach. Cenię go sobie głównie ze względu na bardzo wygodny pędzelek, którym bardzo łatwo mi się operuje. Plus także za to, że opakowanie da się postawić.


Krycie jest w porządku, zdarza się, że trzeba poprawić kreskę, bo odrobinę prześwituje. Na powiekach wysycha do matu. I choć nie jest to smolista czerń, to ładnie wygląda na powiekach.


Stosunek jakości do ceny jest bardzo zadowalający. Tu na zdjęciach pokazane są kreski po całym dniu noszenia. Eyeliner jest dość tani - za 4 ml zapłacimy w Rossmanie od 6 do 8zł. Ja zużyłam już (nie przesadzając) z 7 buteleczek i często do niego wracam. :)




poniedziałek, 20 sierpnia 2012

MIYO - Glam Eyes eyeliner #06 Canary Yellow


Kocham, no po prostu kocham takie kolory. MIYO różowym eyelinerem zachwyciło mnie na tyle, że dużo czasu nie minęło, zanim kupiłam wersję żółtą. I chociaż nie było łatwo (w jednej drogerii już trzymałam go w łapach, ale nie mogłam kupić - nie był wprowadzony do systemu i panie nie znały jeszcze ceny), to nie poddałam się!

I od razu lojalnie informuję, że szafę MIYO można znaleźć w drogerii Maja na Łukasiewicza (naprzeciwko przystanku Kliniki).



Eyeliner jest dość wodnisty i wysycha do matu. Kryje nieźle, ale słabiej niż wersja różowa - ja poprawiam kreskę aż kolor jest zadowalający i nie widzę żadnych prześwitów (co oznacza dla mnie dwie-trzy poprawki). Nosi mi się go bardzo przyjemnie. :)

Kreski świeżo po nałożeniu i po wyschnięciu:



Zdjęcia poglądowe na oczach. Wybaczcie tragiczne rzęsy!




Liner kosztuje 5,99zł i zastanawiam się jeszcze nad wersją czarną, bo bardzo pasuje mi ten pędzelek. :)

wtorek, 24 lipca 2012

Essence - Liquid eyeliner (wersja wodoodporna)


Wykończyłam jakiś czas temu kolejny (szósty? siódmy?) czarny eyeliner z Wibo. Szafa w Rossmannie świeciła pustkami, więc w ramach zorganizowania mu zastępstwa kupiłam tym razem eyeliner z Essence.
Słyszałam trochę dobrego o wodoodpornej wersji, więc to właśnie na nią trafiło (jest też dostępna zwykła).


'Nowy aplikator'... Ja jestem wierna pędzelkom, więc nieufnie do niego podchodziłam. Na szczęście nie jest to tak jak w Blackmanii twardy, drapiący patyczek, tylko dość elastyczna gąbeczka.


Korzystanie z niej nie jest jednak tak do końca lekkie łatwe i przyjemne. Można zrobić nim ładną kreskę, ale im cieńszą chcemy, tym trudniej. Pośpiech też nie jest wskazany. Trzeba się trochę pomęczyć, żeby nie było prześwitów, a kreska była ostro zakończona... a jak zaczepi o rzęsę, to ta potrafi się odbić się na powiece.

Liner jest intensywnie czarny (lubię to!), a wodoodporność nie jest tylko chwytem reklamowym. Sprawdziłam. ;)

Ogólnie się z nim polubiłam, ale zdecydowanie nie polecam początkującym ani tym, którym zależy na jak najcieńszych kreskach.





LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...