Zdjęcia oraz opisy na tej stronie są mojego autorstwa - nie pozwalam na kopiowanie, przetwarzanie czy ponowne udostępnianie ich bez mojej wiedzy i zgody.

Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciekawostki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciekawostki. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 stycznia 2014

Zwierzęcy manicure


Właściciele zwierząt czasem dają się ponieść. Bawią mnie psie restauracje czy peruki dla kotów. niektóre ubrania czy wręcz przebrania dla zwierzaków są dla mnie nawet urocze. Sama gadam do swojego kota jak nawiedzona. :D

Jednak granica między uwielbieniem a szaleństwem jest cienka. Malowanie psom pazurów wydało mnie się co najmniej głupie, tak tym razem ręce mi wprost opadły. Nie przychodzi mi na myśl inne określenie niż 'kocie tipsy'. Same zobaczcie...


Dostępne w wielu kolorach, przeźroczyste, brokatowe, neony - co zwierzak lubi. A raczej właściciel, bo o uszczęśliwienie psa czy kota tu raczej nie chodzi.


Instrukcja obsługi dość prosta. Zwierzakowi należy przyciąć pazury, 'tips' wypełnić w 1/3 klejem, przykleić do pazurów zwierzaka i przez około 5 minut pilnować go, zanim klej złapie. Sztuczne pazury są dostępne w czterech rozmiarach.






Jedyny plus jaki mogę w tym na siłę znaleźć, to to, że zwierzak nie będzie drapał mebli czy rysował podłogi.
Któraś z Was zdecydowałaby się tak upiększyć swojego pupila?

Ja swojego kota kocham na tyle, żeby mu tego oszczędzić. Nawet, jeśli oznacza to podrapaną kanapę czy drzwi! :D

środa, 20 lutego 2013

Sadza Soap, czyli myj się... brudem :)


15 i 16 grudnia w kopalni Guido w Zabrzu odbyła się druga edycja festiwalu Silos Falami Fest - targów sztuki i dizajnu, na które żałuję, ale się nie załapałam.

Zaprezentowano na niej między innymi mydło mające promować Śląsk - Sadza Soap, czyli mydło glicerynowe z węglem aktywnym. Magia sprzeczności - brud, który myje. ;)
Jest to pomysł młodej projektantki Marty Frank. Uformowane w kształcie bryłki węgla mydło ma właściwości bakteriobójcze, ale przy tym jest łagodne dla skóry. Zgrabnie połączono tu (ciekawy jak na tego typu kosmetyk) kształt oraz właściwości samego węgla.

Więcej na jego temat możecie poczytać np na portalu Gryfnie.com, którego twórcy co prawda nie mają nic wspólnego z samym pomysłem czy jego wdrożeniem w życie, ale jako miłośnicy Śląska promują ten produkt. Podoba się Wam taki pomysł?

Ja nie mogłam sobie odmówić tej przyjemności i kupiłam je przedpremierowo - właśnie wczoraj do mnie dotarło. Pomyślałam jednak nie tylko o sobie...


Jak już się pewnie domyślacie druga sztuka jest dla kogoś z Was. :) Wystarczy ułożyć rymowane hasło / wiersz opisujący jego zalety. ;) Żeby troszkę utrudnić, muszą się w nim znaleźć słowa mycie, bryła/bryłka oraz węgiel (we wszystkich dowolnych odmianach).

Zgłaszać się trzeba za pomocą formularza, który znajduje się pod tym postem, nie później niż do środy 27 lutego, do północy. Każdy może nadesłać jedno zgłoszenie. Zwycięski wierszyk wybierze jury w składzie 'ja i moi bliscy'. Wyniki zostaną opublikowane na blogu 2 lub 3 marca. Powodzenia!




środa, 9 stycznia 2013

10 lat mniej w dwa miesiące... da się?


Dzisiaj w otchłaniach internetu natknęłam się na zdjęcia kobiety, która w wieku 42 lat zdecydowała się na trwające dwa miesiące zabiegi, w wyniku których 'odmłodniała' o 10 lat.

Nie wiem, czy nie był to czasem wynik jakiegoś telewizyjnego show, czy też pani ta zdecydowała się na to sama, w każdym razie proces był żmudny i podejrzewam że dość bolesny. Uwaga - samo patrzenie na zdjęcie może trochę zaboleć:





Przed, tuż po i efekt końcowy:


Nie raz mówiłam, że sama też kiedyś zdecyduję się na wstrzyknięcie toksyny w zmarszczkę na czole i cały czas się nad tym zastanawiam. Co prawda tu tych zastrzyków i zabiegów było więcej - na zdjęciu 'tuż po' widać jak bardzo wymęczona i zaczerwieniona jest twarz. No ale efekt końcowy, zwłaszcza z makijażem i stylizacją jest naprawdę ładny i (co najważniejsze) subtelny:





Gdybyście miały taką okazję to zdecydowałybyście się na np. botoks? Czy jest to dla Was raczej działka celebrytów i gwiazd?

poniedziałek, 5 marca 2012

Snog Marry Avoid?


Makeup to pojęcie znane każdej z nas. A... Makeunder?

W pogoni za pięknem jesteśmy w stanie zrobić wiele - depilacja, solarium, wybielanie zębów, przedłużanie włosów, tipsy, makijaż. Łatwo jednak przekroczyć granicę i zamiast podkreślać to, co dobrego dała nam natura, zmieniać się nie do poznania, żeby zbliżyć się do swojego 'ideału'.

Snog Marry Avoid? to brytyjski reality show, na jaki natknęłam się jakieś 2 lata temu. Różni się on diametralnie od popularnych 'urodowych' programów - zamiast pokazywać szarym myszkom, jak za pomocą makijażu wyładnieć, udowadnia zrobionym do granic dziewczynom, że czasami mniej znaczy więcej.

Prowadząca - Jenny Snow (którą możecie kojarzyć z zespołu Atomic Kitten) - wybiera dziewczynę i pokazując jej zdjęcia przechodniom zadaje pytania: na ile lat wygląda, co chcieli by jej kupić czy tytułowe Snog Marry Avoid? (czyli co by chcieli - przytulić, ożenić się z nią, czy unikać). I powiem Wam, że odpowiedzi najczęściej są dla wybranej uczestniczki zimnym prysznicem.

W kolejnej części programu musi ona 'zdjąć z siebie to, co sztuczne' - po kolei odpina włosy, zmywa makijaż. A później ma robiony nowy, świeży look i pokazuje się w nim najbliższym.

Wiele z nich dużo zyskuje na tej przemianie, jednak dużo też wraca do starego wyglądu.

Jedyne, co mnie w nim denerwuje to otoczka (roboty itd). Jest to jednak ciekawy program i polecam go Wam. Od niedawna można go oglądać na polskim MTV, pod okropną wg. mnie nazwą "Operacja: Stylówa". 

Tu są trzy części pierwszego odcinka (po angielsku). Miłego oglądania!






niedziela, 26 lutego 2012

Dziwne nałogi - piję lakier do paznokci...


Wiele z nas ma kilka nietypowych czy wręcz dziwnych nawyków. Obsesyjne kąpanie, mycie zębów, wycinanie skórek zbyt głęboko itd. Widziałam już programy z cyklu "Dziwne nałogi" i za każdym razem byłam zszokowana. Jedzenie gąbki z kanapy, plastiku, papierowych ręczników... nawet nie wiemy, co czasem ludziom przychodzi do głowy.

Dzisiaj trafiłam na blogu Kimkie's Nails na odcinek, po którego obejrzeniu mnie wręcz zamurowało. Coś dla znających angielski: dwie kobiety - jedna nałogowo pije lakiery do paznokci, druga w pogoni za nienaganną czystością nie może przestać dłubać w uszach. Zdając sobie sprawę, z czego produkowane są lakiery, nie jestem sobie w stanie wyobrazić picia ich.

A na pewno nie poświęciłabym żadnego maleństwa z mojej kolekcji... ;)


sobota, 25 lutego 2012

Okołokosmetycznie - nietypowe lusterka ;)


Lusterko to rzecz, która często się przydaje. Pewnie większość ma jedno w torebce. Jednak nie musi być ono zwykłe - jak brelok przy kluczach czy charms na bransoletce może zdradzać odrobinę naszego charakteru czy upodobań...

Wszystkie lusterka tu pokazane znalazłam na ebayu. Macie swój typ?





















Wolicie prostotę czy nutkę szaleństwa? ;)

wtorek, 6 grudnia 2011

Essence - LE Vampire's Love puder do rzęs (ulepszamy mascarę)


Puder do rzęs to jedna z najbardziej intrygujących mnie rzeczy z limitki Vampire's Love. Na tyle ciekawa, że mimo niezbyt przychylnych recenzji w necie i tak zapragnęłam go mieć.


Nie jest to właściwie puder, a mikro włókienka. Jeden fałszywy ruch i mamy je wszędzie... ;)


Ponieważ na opakowaniu widnieje zastrzeżenie, że nie należy go stosować przy soczewkach kontaktowych (a ja się z moimi niechętnie rozstaję), kupiłam go z myślą o zrobieniu sobie tuszu fibre.

Do testów wybrałam mascarę 2w1 Essence, powodów było kilka:
1. Otwierałam ją niedawno temu i cały czas jest dość mokra (odbijała mi się na górnej powiece)
2. Ma szeroki wlot, więc nie było tak trudno wsypać puder do środka
3. Nie przepadam za nią w stanie naturalnym - nie podobała mi się na rzęsach, więc jej nie używałam. Gdyby było później do wyrzucenia, to nie byłoby mi specjalnie szkoda ;)


Po dokładnym wymieszaniu widać, że wszystkie włókienka pokryte są tuszem.


Przed zmodyfikowaniem dawała takie oto efekty po nałożeniu trzech warstw (widać, że brudzi górną powiekę):


To jest zdjęcie po modyfikacji (też trzy warstwy). Nie jest to może mascara marzeń, ale efekt jest o wiele lepszy. Rzęsy są mocno wydłużone i podkręcone, a mascara nie taka mokra jak wcześniej. Dalej trochę skleja, ale można to naprawić grzebykiem od innej mascary (tu pominęłam ten zabieg, bo chciałam Wam pokazać samą zmianę w tuszu):


Podoba się Wam efekt czy może wolicie nie eksperymentować?

środa, 23 listopada 2011

Peruki dla... kotów?



Trafiłam dzisiaj na ciekawą stronę oferującą peruki dla kotów. Kitty Wigs oferuje na razie 4 modele dla naszych pupili: 

Pink Passion


Bashful Blonde


Electric Blue


Silver Fox


Ceny wahają się od 30 do 60$. Można kupić je (a także album zawierający zdjęcia 60 stylizacji kotów w perukach) na stronie http://kittywigs.com/. Stamtąd pochodzą też wszystkie zdjęcia.

Myślicie, że to przesada? A może kupiłybyście coś takiego swojemu kotu pod choinkę? ;)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...