Zdjęcia oraz opisy na tej stronie są mojego autorstwa - nie pozwalam na kopiowanie, przetwarzanie czy ponowne udostępnianie ich bez mojej wiedzy i zgody.

Szukaj na tym blogu

czwartek, 1 listopada 2012

Essence - LE Fantasia (zapowiedź)


Edycja zapowiadana na grudzień tego roku. Mój portfel odpocznie, bo nie podoba mi się prawie nic (może rzucę okiem na beżowy cień). A jak Wasze wrażenia?

Pojedyncze cienie do powiek:

Metaliczne linery:


Lakiery do ust:


Rozświetlacz:


Lakiery do paznokci:


Ozdobne kryształki na powieki:


poniedziałek, 29 października 2012

WiboBox nr 2


... czyli rzut okiem na to, co niedługo wejdzie do oferty Wibo/Lovely.


Pomadki Eliksir mające zastąpić wycofywane pomadki nawilżające:



Lakiery z linii Glamour Nails w jesiennej kolorystyce:


Lakiery z linii Lovely Moulin Rouge:


Paletki cieni Fashion Colors:


I bonus - pędzelek do cieni Lovely i zapachowy woreczek od portalu szafa.pl.


Coś Wam wpadło w oko? :)

piątek, 26 października 2012

Wibo - LE Glamorous Diva (mascara, cienie, eyelinery)


Zdążyłam się już bliżej poznać z kolekcją Glamorous Diva, która wchodzi/niebawem wejdzie do szaf Wibo w Rossmanach. Dzisiaj pokażę Wam z bliska jej część - rzęsy zostawiłam sobie na razie na jakąś inną okazję. 

Glamorous Diva, jak sama nazwa wskazuje, ma być glam glam glam! Z tego względu wszystko, co się w niej znajduje jest błyszczące/migoczące. Pytanie tylko, czy jest to błysk z wyczuciem i smakiem?

Zacznę od paletki metalicznych cieni, ona zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie.


Cieni w zestawie jest sześć, dołączona jest do nich pacynka. Ich konsystencja jest bardzo przyjemna - są miękkie, plastyczne i przyzwoicie napigmentowane. Póki co używałam ich bez bazy i nie rolowały się, nie osypywały, żadnych nieprzyjemnych niespodzianek.


Swatche bez bazy, jedno pociągnięcie:


I na oku:



Shimmerowe żelowe eyelinery są podobne w konsystencji do tych ze stałej oferty. Szkoda, że nie kryją trochę lepiej, bo kolory mają bardzo ładne.


Dołączony pędzelek jest wygodny, ale trzeba pamiętać o dokładnym czyszczeniu go po każdym użyciu - kiedy schowamy go do opakowania z pozostałościami eyelinera, to zasycha na kamień.


Efekt na oku odbiega od tego, co sobie wyobrażałam. Wygląda to bardziej na kreskę zrobioną kredką niż eyelinerem, granice nie są ostre. Ja dla podbicia efektu zaczęłam je nakładać na zwykły, czarny eyeliner i taki efekt podoba mi się bardziej, ale jest z tym więcej zachodu.


Na koniec czas na mascarę.


W półprzeźroczystym opakowaniu doskonale widać, że jest ona naszpikowana złoto-miedzianym shimmerem:



Szczoteczka jest całkiem fajna - wąska z krótkimi spiralnie skręconymi włoskami. Maluje się nią całkiem nieźle, dobrze wydłuża rzęsy, ale przy tym niestety je skleja. Gdyby odrobinę lepiej rozczesywała, to byłoby świetnie, a tak jest tylko ok - najlepiej jest dodatkowo użyć innej szczoteczki czy grzebyczka dla lepszego rozdzielenia rzęs.




Po pomalowaniu drobinki są prawie niewidoczne, ale światło wyciąga ten błysk. W sumie dobrze - efekt jest nienachalny, ale jest.


Tusz nie jest wodoodporny, zmywa się bardzo łatwo. Przy demakijażu dopiero widać ile drobinek było na rzęsach. ;)


Kolekcja jest ciekawa, chociaż nierówna. Z tej trójki jak już pisałam, najbardziej spodobały mi się cienie. Reszta jest w porządku, ale wymaga dodatkowych kombinacji. 

Jak się Wam podobają kosmetyki z linii Glamorous Diva? Macie na któryś ochotę?


Produkty tu opisane zostały mi udostępnione do recenzji, nie miało to jednak wpływu na moją opinię.

czwartek, 25 października 2012

Rimmel - Wake Me Up concealer (kryjący korektor rozświetlający)


Jesienią zaczynają dręczyć mnie cienie... Może 'zaczynają' to złe słowo - z workami pod oczami problemy mam przez cały rok, ale nasilają się one właśnie w tym okresie. Kiedy coraz mniej mi się chce wstawać z łóżka rano a pogoda na dworze nie pomaga, potrzebuję czegoś, co sprawi, że nie będę wyglądać jakbym imprezowała całymi nocami. ;)


Na podkład Rimmel z linii Wake Me Up się w końcu nie zdecydowałam, za dużo naczytałam się na Waszych blogach o problemach z cerą, jakie u niektórych potrafił wywołać. Korektor jednak przygarnęłam, jak tylko na niego natrafiłam.

Pierwszy korektor Rimmel, który pobudza i rozświetla okolice oczu. W całości kryje przebarwienia i inne niedoskonałości. Działa natychmiast przeciw oznakom zmęczenia. 
Zawiera peptydy i nawilżający kompleks witaminowy. 


Brzmi to jak remedium na kilka moich problemów... ;)


Opakowanie jest dość standardowe, ale wygodne. Odcień, jaki kupiłam to 030 Classic Beige. Jest dość jasny i posiada drobinki widoczne dopiero po baaaardzo uważnym przyjrzeniu się z bliska. Po lewej możecie zobaczyć kolor, a po prawej jak wygląda roztarty:


Wszystko fajnie, ale jakoś nie przekłada się to na komfort użytkowania. Konsystencja jest dość rzadka, a krycie jest prawie żadne. Na dodatek kosmetyk w dosłownie kilka sekund zbiera się we wszelkich załamaniach. Nawet ładnie rozświetla, ale mam wrażenie, że błyskawicznie znika, więc efekt jest chwilowy. 

Zdjęcie przed i dwa po:




Kupiłam go za jedyne 9,90zł w Pepco, nie żałuję więc za bardzo. Gdybym jednak zapłaciła te 2x więcej, to moje rozczarowanie byłoby chyba większe. Nie wrócę do niego i nie wiem nawet, czy zużyję ten egzemplarz.

Miałyście ten korektor? Miałam nadzieję, że z czasem trochę zgęstnieje i będzie się go lepiej używało, ale na razie wciąż to samo. :(

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...